niedziela, 8 listopada 2015

Rozdział 1


Airi siedziała na jednej ze starych, zielonych ławek, poustawianych równo wokół szkoły. Blade promienie wrześniowego słońca okalały jej jasną skórę, a w powietrzu czuć było zbliżającą się jesień. Naciągnęła rękawy niebieskiego swetra tak, aby zasłonić zmarznięte dłonie.
W tłumie rozmawiających nastolatków dostrzegła zmierzającą ku niej Lu. Luize była wysoką blondynką, ze sporymi odrostami w odcieniu jasnego kasztana. Miała parę kilo nadwagi, spory, krągły biust i miły wyraz twarzy. Usiadła tuż obok Airi, naciągając na głowę kaptur swojej żółtej kamizelki.
 Nienawidzę pogody w tym mieście – powiedziała rzeczowym tonem, dmuchając na blade od zimna ręce. ­– Do końca tygodnia temperatura ma spaść poniżej zera, rozumiesz? Jeszcze nie zaczęła się jesień.
Spojrzała na przyjaciółkę. Lu miała na sobie czarne jeansy, grubą, szarą bluzę, którą kupiła kiedyś na przecenienie w H&M'ie i pikowaną kamizelkę w kolorze banana. Trzęsła się i tupała białymi Air Force'ami, w nadziei, że to ją rozgrzeje. Wygląda raczej żałośnie.
 Słyszałam w wiadomościach, że zima w tym roku ma być wyjątkowo sroga – odparła, wycierając chusteczką mokry nos.
Airi była niską szatynką. Włosy sięgały jej ledwo do piersi, które same w sobie nie były małe, a twarz zdobiły duże, niebieskozielone oczy i trójkątny nos. Dzisiaj włożyła na siebie jeansy z wysokim stanem i gruby, niebieski sweter, który wbrew pozorom wcale nie ogrzewał jej wystarczająco.
 Ile? Minus pięćdziesiąt jak na Syberii? – Luize wykrzywiła usta z niezadowoleniem. Nie lubiła zimna, zawsze starała się przed nim schować, w przeciwieństwie do Airi. Szatynka uwielbiała wkładać na siebie ciepłe płaszcze i obwiązywać szyję kolorowymi szalami. Właśnie dlatego siedziała na ławce, kiedy większość uczniów grzała ręce przy kaloryferach. Musiała pooddychać pierwszym zimnym powietrzem.
 Nie przesadzaj. Skoro lato było upalne to zima musi być sroga – odpowiedziała, rozglądając się na boki. Chłodne powietrze zdążyło wywołać już gęsią skórkę na jej brzuchu, nogach, a nawet rękach.
Samo technikum położone było raczej na obrzeżach miasta. Wokół stało tylko kilka starszych domów, a w oddali widziała czubki dachów sporego blokowiska. Okolica należała do spokojnych.
Na terenie szkoły rosło parę rozłożystych drzew, a pan woźny dbał o zawsze równo przyciętą trawę, którą teraz zasłaniały brązowe liście. Budynek technikum wyglądał nowocześnie. Był pomalowany na biało, a jego duże, przejrzyste okna, w których wisiały kolorowe zasłony, dodawały pewnego uroku i spokoju.
 Airi, zjemy razem obiad? – spytała, kiedy rozbrzmiał dzwonek i przerwał trwającą kilka minut ciszę. Szatynka pokiwała głową na znak, że się zgadza.
 O trzeciej koło sali gimnastycznej! – krzyknęła, niemal biegnąc w stronę szkoły.

Dzień zleciał Airi szybko. Może dlatego, że lubiła czwartki i historię z panią Smith. Czekała już od dziesięciu minut na wiecznie spóźniającą się Lu. Blondynka nigdy nie przychodziła na czas. Potrafiła czekać na nią pół godziny, bo ta kończyła malować paznokcie, za które zabierała się pięć minut przed umówionym spotkaniem.
W oddali dostrzegła zbliżającą się w jej stronę dziewczynę. Nie była to jednak Lu. Zbyt szczupła, za krótkie włosy, poza tym w zupełnie innym odcieniu.
 Cześć – powiedziała, uśmiechając się od ucha do ucha i pokazując przy tym śnieżnobiałe zęby. – Ty jesteś Airi?
 Tak – odparła sucho, po czym uścisnęła jej wysuniętą dłoń. Dopiero teraz dostrzegła długie, schowane pod kurtką ze skóry, rude włosy i duże, szare oczy. – Anne.
 O! Widzę, że się już poznałyście. – Airi odwróciła się w stronę biegnącej do nich Lu i oblała ją pytającym spojrzeniem. – To jest moja kuzynka. Przeprowadziła się tutaj, bo ciocia znalazła pracę. Będzie uczyć w naszym technikum języka angielskiego – powiedziała, lekko się uśmiechając. – Mam nadzieję, że będzie lepsza od starej pani Hundson.
 Mama jest wymagająca, ale uczciwa – wtrąciła się Anne.
 A ty? – spytała Airi, odgarniając z twarzy kosmyk włosów. – Gdzie będziesz się uczyć?
Rudowłosa uśmiechnęła się promienie, ale zanim zdążyła otworzyć usta, Lu już trajkotała.
 Właśnie wybrała nasze technikum tylko inną klasę. – Klasnęła w dłonie jak dziecko, które dostaje wymarzoną zabawkę. – Jest na informatyce. Odkąd pamiętam zawsze lubiła grać w chłopięce gry. Wyobraź sobie, Airi, że jest jedyną dziewczyną w tej klasie! Ah, szkoda tylko, że nie ma tam ładnych chłopców.
Szatynka przypomniała sobie twarze uczniów klasy trzeciej ,,i". Wzdrygnęła się na samą myśl o wysokich, chudych jak patyki, pryszczatych okularnikach.
 Idziemy na ten obiad? – spytała, by wyrzucić z głowy ten obraz.
— Jasne! Mam ochotę na pizzę i gorącą czekoladę – odparła Luize, po czym ruszyła w stronę swojego czarnego golfa z 1997 roku.
 Pizza z czekoladą? – spytała Anne.
 Nie pytaj. Lu ma zachcianki w każdy czwartek.
Wsiadły do golfa, zapięły pasy, po czym ruszyły z piskiem opon.

Kawiarnia ,,Pod martwą flądrą" znajdowała się jakieś pięć minut drogi od szkoły. Była najtańszą i najbrudniejszą knajpką w okolicy, ale co dziwne, jedzenie mieli dobre. Zwisający, neonowy szyld, który już od dawna trzymał się tylko na jednej śrubce, skutecznie sprawiał, że w środku zawsze znalazło się dla nich miejsce. W sumie to nawet kilka.
Kawiarnia świeciła pustkami. W rogu siedział tylko starszy pan, popijając kawę i czytając starą gazetę. Zajęły miejsca na drugim końcu sali.
 Ann często tu bywała – opowiadała Lu. – Przyjeżdżała autobusem do swoich przyjaciół z liceum.
 Poznałam ich kiedyś na imprezie. Są naprawdę spoko i prawdę mówiąc, zaprosili nas na ognisko.
Kelnerka przyniosła kartę. Airi zamówiła hamburgera i ciepłą herbatę, Lu małą pizze i gorącą czekoladę z bitą śmietaną, a Anne frytki i drinka.
 Ognisko? – spytała szatynka, upijając łyk gorącego napoju, który kelnerka zdążyła już przynieść. – W taką pogodę?
 Słyszałam o nich – wtrąciła Lu. – Podobno piją do białego rana. I to mi się podoba!
Anne zaczęła już konsumować frytki. Bez ciężkiej kurtki i ze swobodnie opadającymi rudymi lokami wyglądała młodziej.
 To co? – spytała między pochłanianiem jednej frytki, a drugiej.  Idziecie ze mną?
Airi spojrzała na przyjaciółkę, która memlała w buzi już ostatni kawałek pizzy.
— Czemu nie ­– odparła.

28 komentarzy:

  1. Fajny rozdział, przyjemnie się czytało. :) Co prawda nie ma w nim na razie wiele akcji i właściwie nie wiadomo, o czym opowiadanie będzie, ale podoba mi się sposób w jaki piszesz no i uwielbiam imię Airi - jest takie oryginalne. ^^ Lu wydaje się bardzo ciekawą postacią, a Anne jest taka tajemnicza... jestem ciekawa, co takiego przydarzy się na tym ognisku :)
    Pozdrawiam i zapraszam do mnie ;)
    pisujesobie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i również pozdrawiam :)

      Usuń
  2. białe od zimna ręce - tak jest naprawdę? :D nigdy nie zauważyłam u siebie białych rąk pomimo, że był one chłodne. Może po prostu zmarznięte ręce? :)
    h&m'ie, air forc'ami - nie wiem jak dla innych, ale według mnie to strasznie gryzie w oczy. Jeśli nie robisz reklamy to - według mojej opinii - nie umieszczaj marek. Trochę psuje efekt. Zamiast tego po prostu napisz, że jej ciuchy są markowe itp. :)
    No kończę z marudzeniem :) Nie jestem ekspertem ale powyższe rzuciło mi się w oczy. No i wiem, że nieładnie zaczynać od wytykania błędów ale później na pewno bym o nich zapomniała. :)
    Rozdział spokojny i bardziej informacyjny. Od razu poznajemy trzy bohaterki. Najbardziej, póki co wyróżnia się charakter Lu, która wydaje się tryskać energią. :) Airi - świetne imię! - jeszcze jest dla mnie zagadką, tak samo jak Anne. W każdym razie zakończenie pozwala, aby wyobraźnia trochę poszalała na temat tego, co też może się wydarzyć na tym ognisku. :)
    Dziękuję za odwiedziny u mnie i liczę, że jeszcze powrócisz ;)
    Pozdrawiam, Sapphire ;*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wrócę na pewno i liczę na to samo. ;) Dziękuję i również pozdrawiam. :)

      Usuń
  3. Widzę, że początkowy rozdział bardziej informacyjny, przestawiający bohaterów. Podoba mi się :)
    Czekam na nowy rozdział!

    lili-isco.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Hejka :)
    Miło zapowiadająca się historia :D Wygląda na to, że mamy trzy główne bohaterki, no a przynajmniej dwie :P Bardzo fajnie się czyta ^^ Jestem ciekawa, co będzie dalej :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Jestem jak zapowiadałam;) Zacznę od tego, że mega podoba mi się szablon. Te kolory i nagłówek- cudo! Tylko czcionka w tekście jest straszna. A w zasadzie jej rozmiar. Okropnie męczy wzrok. Myślę, że jakbyś powiększyła ją o 2 px to byłoby świetnie.
    Co do tekstu, podoba mi się, że wprowadzasz nas w historię powoli. Nie wiem jaki będzie jej przebieg, nie wiem jaką akcję zamierzasz przedstawić i jaka jest ogólna fabuła, ale jestem wdzięczna, że już w pierwszym rozdziale nie zalałaś nas masą emocji i tak dalej. Uważam, że wszystko jest potrzebne, ale w odpowiednim momencie. Tu poznajemy bohaterki, ich ogólne otoczenie i przyzwyczajenia. Pizza z czekoladą? Rany, porzygałabym się;D Co do uwag:
    1. "Wygląda raczej żałośnie." - nie rozumiem dlaczego opisałaś tak bohaterkę. Jeśli było zimno, a ona chciała się ogrzać, to wątpię, że wyglądała żałośnie. Raczej normalnie, naturalnie. Czemu żałośnie?
    2. ,,klasy trzeciej i" - tylko i powinno być w cudzysłowie, klasy trzeciej nie
    3. ,,pod martwą flądrą" - skoro to nazwa tej knajpy to powinna być napisana z dużej litery. No chyba, że to taki zabieg właściciela i wymyślił sobie, że jego nazwa będzie pisana z małej. Wtedy moja uwaga jest nieważna.

    To by było na tyle z mojej strony dzisiaj. Dziękuję za komentarz u mnie, zapraszam na kolejne rozdziały i czekam na nowy u ciebie! ;)
    Pozdrawiam! ;*

    sila-jest-we-mnie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Zaraz wezmę się za poprawianie błędów. :)
      Również pozdrawiam! <3

      Usuń
  6. Na wstępie chciałam zaznaczyć, że wygląd bloga jest prześliczny – szablon, menu, interfejs – super! Ale jeżeli masz taką możliwość, to na Twoim miejscu powiększyłabym czcionkę. Łatwiej się będzie czytać ;)
    Mogę wytknąć błąd? W tekst wkradła się literówka – „Luize wykrzywiła usta z niezadowolenie” , chyba „niezadowolenia” albo „niezadowoleniem” ;)
    „kiedy większość szkoły grzała ręce przy kaloryferach.” – może lepiej uczniów? Szkoła kojarzy się z budynkiem xd (przynajmniej mnie).

    Świetne ukazanie charakterów postaci. To trudne, ale Tobie udało się to prawidłowo rozegrać. Czytając tekst nie potrzebuję podpisów, bo domyślam się która osoba mogła to powiedzieć. Umiem sobie w cudowny sposób wyobrazić te sceny, które opisałaś :)
    Podobało mi się i czekam na więcej :)

    Pozdrawiam serdecznie.
    www.wzd.piszecomysle.pl

    P.S.
    wyjątkowo dodaje komentarz z gmaila, ale jeśli nie będzie dostępna opcja "dodaj komentarz jako nazwa/adres URL" albo "anonim" to przykro mi, ale nie będę więcej komentować, ponieważ wolę działać pod pseudonimem, nie nazwiskiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo. To mój pierwszy blog i jeszcze wszystkiego za bardzo nie ogarniam. :)
      Również pozdrawiam!

      Usuń
  7. Jasne, rozumiem :)
    Dziękuję, teraz mogę śmiało komentować! :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Witam!
    Genialny szablon. To on mnie przyciągnął do twojej historii - niech drżą ci, którzy uważają, że wygląd nie gra roli w pierwotnym odbiorze. Gra i to wielką.
    Ale tekst również mnie oczarował. Masz taki lekki, niewymuszony styl. Przyjemnie się czyta twoją twórczość, również dlatego, że jest pozbawiona tego całego upiększania. Piszesz jak rzeczy się mają. Są ludzie grubi i przeciętni, są ładni i popularni, są zwykli, szarzy obywatele niczym się nie wyróżniający.
    I wreszcie znalazłam kogoś kto ma podobne gusta do moich! Kto powiedział, że pizza i czekolada nie chadzają w parze? Albo frytki i czekolada? Kto dyktuje te warunki?! Ja się sprzeciwiam wyrabianiu społecznych dowodów słuszności!!
    Także, zamierzam czytać ^^ Czekam na następny rozdział i życzę weny!
    Pozdrawiam, Alessa :*
    Zapraszam również do siebie: we-die-through-the-whole-life.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję :*
      i również pozdrawiam <3

      Usuń
  9. No hejcia! Widzę, że zaczynasz istnieć w blogosferze (witaj w klubie). Piszesz ładnie, zwiewnie i na temat. Będę wpadać, a tym czasem zapraszam do mnie:) Mam nadzieję, że ci się spodoba :)
    zyciejestjakpieknysen.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć! Miło mi i bardzo dziękuję :) Na pewno zajrzę.

      Usuń
  10. Wpadłam na bloga przypadkiem, przez opowiadanie Rudej z Walczę i zwyciężę. Nie żałuję, że zdecydowałam tutaj zajrzeć.
    Na sam początek przyznam, że trochę się zdziwiłam brakiem jakiekolwiek opisu fabuły, ale potem stwierdziłam, że całkiem fajnie będzie wgłębiać się w historię spokojnie powoli. Tak więc zabrałam się za rozdział i nie mam zielonego pojęcia co roi się w Twoim umyśle i co dla nas szykujesz. Mam nadzieję, że już za kilka rozdziałów wszystko się rozjaśni. Jak na ten moment mogę stwierdzić, że mnie zainteresowałaś. Zwłaszcza Lu wydaje się być sympatyczna i ciekawa. Chyba ją polubię. A co do chłopców z technikum informatycznego. Nie mam zielonego pojęcia, dlaczego są kojarzeni jako pryszczaci okularnicy :D U nas są nawet niezłe dupeczki. Hahaha :D No dobra, czekam na następny rozdział :)
    W międzyczasie zapraszam do siebie:
    ♦ http://when-you-look-away.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję i na pewno zajrzę :D

      Usuń
  11. Bardzo, ale to bardzo lekko się czytało. Niby nic za bardzo się nie dzieje , lecz fakt że akcja jest tak realna sprawia, że masz ochotę na więcej.
    Czekam na rozdział i zapraszam do siebie ❤

    OdpowiedzUsuń
  12. Rozdział bardziej wprowadzający, ale to dobrze, bo takie rozdziały też są potrzebne. Już się pojawiają trzy bohaterki. Dwie z nich się przyjaźnią, a jedna zaczyna naukę w tej szkole. Ciekawe co ta nowa dziewczyna wniesie do historii i czy jakąś ważną rolę w niej odegra.
    Ciekawe co się wydarzy na tym ognisku, na które Anne chce je zabrać.

    Będę czytać dalej.

    OdpowiedzUsuń
  13. Hej!
    Pozwól, że zacznę od tańca radości, jaki wykonałam w myślach po tym jak zobaczyłam layout Twojego bloga. Nareszcie jakiś autor dał dużą, czytelną czcionkę. Za to duży +!

    Tak mi się podoba jak piszesz dialogi! Po prostu perfekcyjne. Ja sama mam z nimi wielki problem, więc naprawdę podziwiam.

    Nazwa "Pod martwą flądrą" to mistrzostwo. Może mało apetyczne jak na kawiarnię, ale mnie rozbawiło.

    Nie wiem, co jeszcze napisać, bo w sumie niewiele się działo, ale jeżeli jeszcze tu jestem i miło mi się czytało to na pewno komplement dla Ciebie. (Teraz brzmię jak jakiś wybredny krytyk literacki... mam nadzieję, że jeszcze Cię nie zraziłam. Ale prawda jest taka, że naprawdę trudno mi dogodzić, a Twój tekst jak na razie tego dokonał, o!)

    Zauważyłam jeden "błąd". Marki itp. chyba powinno się zostawiać tak jak są, a u Ciebie pojawia się H&M pisane z małej, co daje dziwne wrażenie... (nie są to czasem jakieś inicjały?).

    Anyway, fajnie się czytało i przesuwam się do kolejnego rozdziału.

    Pozdrawiam serdecznie
    Nagmerrie

    OdpowiedzUsuń
  14. Genialny rozdział, piszesz ciekawie i tworzysz rozbudowanych bohaterów. Czasami mieszasz czasy, ale to niewielki błąd.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Hej! Po pierwszym rozdziale wydaje się, że będzie to zwykła opowieść o nastolatkach, ale mimo to lubię jakiś taki lekko przyćmiony klimat. "Pod martwą flądrą" - dobre to! :D Idę czytać dalej!

    Pozdrawiam Xx
    OCZY w OGNIU

    OdpowiedzUsuń
  16. Bardzo przyjemnie czytało mi się ten rozdział. Zachęciłaś mnie do dalszej lektury. Strasznie podobają mi się Twoje opisy, sprawiają, że z taką łatwością można sobie wyobrazić świat wykreowany przez Ciebie. Naprawdę super rozdział :).
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Witaj! Znalazłam twojego bloga w zakładce u znajomej autorki i zaciekawił mnie fragment. Fajnie piszesz, blog naprawdę mi się podoba. Potrafisz ładnie opisywać, dobrze zbudowałaś charaktery bohaterów. Wybacz, że nie napiszę więcej, ale jestem w pracy ;)
    Pozdrawiam, Arabella

    OdpowiedzUsuń

Obserwatorzy